środa, 11 sierpnia 2010

TWO CAN HAVE A PARTY...




Taak...zdecydowanie, powyższe jest prawdą...słuchałam dziś przemiłej płyty "United" Marvin Gaye & Tamgi Terrel.. śpiewają oni: "..who needs the noise of a party crowd..."...zatem jeśli już o dwójce mowa...ja oraz Ewa ma droga... miałyśmy sposobność we dwie poświętować. Ha! ależ jak uroczo świętowałyśmy...częściutko, gęściutko przy fotografiach....
Zatem zainspirowana blogiem: (www.thesartorialist.blogspot.com)
, którego to podrzuciła mi Ewa : (www.fotolandia.art.pl) przewertowałam swój komputerek w poszukiwaniu straconego czasu i odnalazłam zdjęcie, z czasów, kiedy to jeszcze aparaty analogowe były nieco bardziej na porządku dziennym...baardzo lubię to ujęcie..niestety żadna z nas nie wie, która wtedy trzymała cenne narzędzie:) (modelka:Kate)

czwartek, 27 maja 2010

było gorroączkowo gorrrrąco ... Tad Lo / Laos




Ponad, jak się okazuje... już...dwa miesiące temu powrót nastąpił z naszej dwumiesięcznej wyprawy...Ja, mój Rycerz i nijaki Księciunio zapuściliśmy się w tak zwaną Azję. Często dość gubiliśmy, psuliśmy i schadzaliśmy nasze skromne obuwie, stany euforyczne jak i te mniej euforyczne, właściwie nawet czasem i te w ogóle nieeuforyczne...szły sobie razem z nami (czasem też przypadkiem gubiły przewodnik, żeby włóczyć siebie i nas bez celu...;) . Większość dni było upalnych, wręcz nadupalnych, okazało się jednak, że doskonale (mimo naszych włosów na ciele) jesteśmy przystosowani do ośmiokilometrowych marszy w samo południe i świetnie przyswajamy ryż pod każdą postacią. Taaaaaak i.... lubimy ryż do dzisiaj:)