piątek, 15 października 2010

CAMBODIA













...nie za bardzo mam odwagę się wypowiadać...tam...hmmm...chyba za krótko ...tam byłam...byliśmy...często jeszcze widzę Księciunia jak wjeżdża motorkiem w stado kóz, Rycerza, po którym skaczą małpy, siebie w malignie...w strumyku...ryż...góry...motyle...kurczaki na patyku... Kambodża cudowna !!!dziewicza nie odkryta jeszcze . . . nie zbadana . . . widać ślady wojny niestety. . . bardzo są świeże  . . .

Mieliśmy wielkie szczęście, wybraliśmy się na wyprawę rowerową po Kep i spotkaliśmy mnichów . . .  zaprosili nas na lekcję języka angielskiego do swojej szkółki . . . to było niesamowite . . .